Rozmowa z Piotrem Nowakiem, liderem MixDance

MixDance
 

Zapraszam do zapoznania się z odpowiedziami na pytania Pana Coco Jamboo udzielonymi przez Piotra Nowaka, lidera MixDance, formacji, która jeszcze wiele pokaże, a jej solidny fundament w postaci tradycji zespołu HAPPY END nie zdał się na marne.

Jest to chyba jedyna tak szczera i intymna zarazem rozmowa, która porusza tematy intrygujące i te, o których niektórzy muzycy nie chcieliby nawet słyszeć.

Poznajcie Piotra Nowaka i MixDance bliżej!

Witaj Piotrze, bardzo się cieszę, że zdecydowałeś ze mną porozmawiać i odpowiedzieć na kilka pytań.

Witam wszystkich miłośników i fanów portalu oraz Ciebie bardzo serdecznie.

Zaczynając rozmowę chciałbym zapytać o Twojego ojca. Nie da się ukryć, że jesteś synem Zbigniewa Nowaka z legendarnej grupy HAPPY END, która w drugiej połowie lat siedemdziesiątych wylansowała, albo inaczej, stworzyła bardzo popularną piosenkę pt. “Jak się masz kochanie”, a pan Zbigniew był jej kompozytorem. Piosenka stała się przebojem, który znają wszyscy Polacy i za każdym razem, gdy go słyszą, z rozrzewnieniem wspominają tamte magiczne czasy muzyki, która okres skrępowania politycznego starała się sobą przezwyciężać. Jednak ty byłeś wtedy dzieckiem. Powiedz, jeśli miałeś tego w ogóle świadomość, jak radziłeś sobie ze sławą rodzica, z ciągłymi, także zagranicznymi, podróżami i nieobecnością ojca w domu? Czy nie uważasz, że tamten czas jest dla Ciebie stracony na zawsze, że wraz z sukcesem Zbigniewa Nowaka jako muzyka była obecna porażka jako rodzica?

Kiedy cała machina związana z popularnością zespołu Happy End się zaczęła, a był to rok 75 (poczynania taty związane z muzyką oczywiście były już wcześniej), ale największą popularność zespół zaskarbił sobie tamtejszej publiki właśnie w tamtych latach dzięki piosence „Jak się masz kochanie”, rzeczywiście byłem dzieckiem, małym dzieckiem w wieku 3 lat, więc raczej takie dziecko nie miało pojęcia tak naprawdę co się działo. Wiedziałem tylko, że taty nie było w domu bardzo często i bardzo długo … Tylko z opowieści mamy, która była autorką tekstów zespołu, wiedziałem, że tata jest na koncertach, tata pracuje i niedługo wróci … A mały Piotruś wyczekiwał taty w oknie, szczególnie przed Świętami Bożego Narodzenia … Takie rzeczy pamiętam, więc ciężko powiedzieć czy to porażka rodzica, czy też czas dla mnie stracony … Myślę, że nie, z punktu mojego widzenia małego dziecka chyba nie.

Wiem, że teraz pewne sprawy z Tobą i ojcem zostały poukładane, możesz mówić otwarcie o wiążących Cię z nim relacjach, powiedz w takim razie, czego nauczyłeś się od niego, czego nauczyłeś się, co przydaje Ci się na scenie?

Jako dziecko wiele razem bywałem na koncertach zespołu Happy End i zawsze było tak; pamiętam jeden taki koncert, że był podzielony na dwie części, z przerwą dla publiczności (jak w teatrze), a ja w przerwie usiadłem za bębnami i zacząłem tak nawalać pałkami, że aż otworzono kurtynę i dostałem mega brawa … ha ha ha … I pewnie dlatego moim instrumentem głównym była w Szkole Muzycznej perkusja, a dodatkowym fortepian. Czyli, jakby można to ładnie powiedzieć, pozostało to w genach … Co do sceny, wszelkie zachowania sceniczne i odwaga, miłość do sceny i szacunek, tego nie nauczył mnie tata tylko doświadczenie w moim drugim zawodzie, jakim jest aktorstwo …. praca w Teatrze, w filmie, to były najważniejsze aspekty z tym związane. Jak zawsze mówimy, najważniejszy jest kontakt z publicznością, żeby to Oni byli zadowoleni i docenieni.

Nie bez powodu pytałem o związki z twórczością lidera Happy End, bowiem, przenosząc się do czasów mniej odległych, należy podkreślić, że nieraz jak asa z rękawa wyciągasz podczas występów MixDance na scenie przebój “Jak się masz kochanie” (np. podczas Festiwalu Muzyki Dance w Świeciu w 2013 roku) i prezentujesz go publiczności. Czy takie chwyty są dozwolone (uśmiech) i jak oceniasz reakcję ludzi na tę piosenkę?

Aaaa, no pewnie, wszystko jest dozwolone, a szczególnie ten utwór, gdyż po śmierci mamy mam odziedziczone prawa autorskie do tego właśnie numeru, chociaż nie tylko do niego, więc z ogromną przyjemnością przypominam go młodszej i starszej publiczności. Gramy go zawsze na koncertach ze specjalną zapowiedzią przypominającą twórców.
Kurczę, odbiór jest fantastyczny. I młodzi, i starsi śpiewają refren ile tylko mają pary w płucach, czyli: „… jak się masz … kochanie, jak się masz … Powiedz mi, kiedy znowu Cię zobaczę …”. He he he.

Zdecydowałeś się rozwijać karierę w kierunku disco polo/dance. Powiedz, co pokierowało Cię na te tory? Co sądzisz o tego typu muzyce? Czy uważasz, że jest ona niezbyt ambitna i raczej poważni muzycy powinni się trzymać od niej z dala, czy wręcz przeciwnie, stoisz po stronie tych, którzy usprawiedliwiają jej istnienie jako przydatnej formy rozładowywania napięcia w społeczeństwie, służącej zabawie i odprężeniu, nawet, jeśli służy temu w niezbyt wyszukany sposób?

Wiesz co, co pokierowało, zacznijmy od tego, tak naprawdę jakaś wena twórcza w tym kierunku idąca, w tej dziedzinie muzyki, zresztą, wiadomo, ten typ powrócił znowu i jest dla ludzi i, krótko mówiąc, jest publice potrzebny jak jest słuchany, tak jak mówisz, ludzie się bawią, odprężają itd.
Co do ambicji, wiadomo, zawartość utworu to nie tylko muzyka, ale przede wszystkim tekst, jest parę utworów, jak „Wakacji czas” czy „Hej zabawa trwa” – tekst mało ambitny, ale w większości kawałków MixDance zawarty jest inny, wartościowy tekst.

Wiem, że może to być dla ciebie temat, który chciałbyś pominąć, ale wielu z twoich kolegów na scenie podczas koncertów wykonuje swoją muzykę z playbacku. Jak jest w przypadku MixDance? Czy nie uważasz, że decydując się na taki minimalizm traci się coś najważniejszego – kontakt z publicznością, który, jak mi się zdaje, powinien być dla muzyka najważniejszy?

Kontakt z publicznością jest najważniejszy. Wychodzę z założenia, że to My, jako zespół, jesteśmy dla ludzi, a nie ludzie dla nas. Uważamy, że muzyka grana i śpiewana na żywo jest niesamowitym przeżyciem dla odbiorców, koncert to nie tylko wyklepane wgrane na płytę utwory z playbackiem i, w mniemaniu większości wykonawców, nazywa się to „koncert”. Na koncertach zdarzają się rożne rzeczy, np. Pani Danusia z Urzędu bądź Gminy ma imieniny, a my na tyle jesteśmy elastyczni, że mimo, że zadedykujemy np. utwór „Hej zabawa trwa”, to też zagramy wersję bardzo krótką „Sto lat” i Pani Danusia jest wtedy szczęśliwa. Więc każdy koncert MixDance jest inny pod względem kontaktu z publicznością i na każdy wariant jesteśmy przygotowani.

Specjalnie, nie ukrywam, naprowadziłem naszą rozmowę na temat publiczności. Powiedz, skąd się wziął u ciebie pomysł na taki wizerunek sceniczny? Pytam, bo widziałem, jak występujesz w bardzo interesującym stroju, który niejednym może przywodzić na myśl postaci z takich filmów sci-fi, jak np. “Matrix”? Czy rzeczywiście ten film był dla ciebie inspiracją, i czy to nie jest tak, że tym sposobem chciałeś dotrzeć do młodszej widowni, która, jak wiemy, jest przyszłością? Albo, co przyszło mi teraz do głowy, być może ten strój to próba przeniesienia na grunt disco/dance wizerunku twojej ulubionej fińskiej grupy heavymetalowej NIGHTWISH, której członkowie występują na scenie w dziwacznych, nawiązujących do gotyku płaszczach?

Wizerunek sceniczny to również jest składowa koncertu. Jak Ciebie widzą odbiorcy, tak Ciebie piszą. Musi to być sceniczne i publiczność musi to odebrać jako wizerunek miły dla oka, wizerunek zespołu MixDance. A film „Matrix” absolutnie nie był inspiracją. Może raz oglądałem jako młody chłopak, he he he. Nie wiem, może na nowy wakacyjny sezon będzie co innego, ale oczywiście ładny dla oka sceniczny kostium.

Gromadzisz wokół siebie zawodowych muzyków, jak Zdzisława Kalinowskiego czy Krzysztofa Podstawkę. Czy to jest twoja recepta na sukces: robić coś dobrze i czekać, aż ludzie to docenią?

Oczywiście, że tak, jeśli chcemy zostać (a już zostaliśmy) zauważeni przez Radio i Telewizje, musi być to nie tylko dobre dla oka, jak wcześniej mówiłem, ale też dla ucha. Koncertowo nasze utwory grane na żywo brzmią jeszcze lepiej. Wracając do Krzysia i Zdzisława, to renomowani, wykształceni muzycy, którzy grali ze znanymi postaciami rynku muzycznego. Gdyby Oni powiedzieli: „dajmy sobie spokój, nie ma sensu tego robić”, to już dawno byśmy zaprzestali działań … A skoro Krzyś jest optymistą i wierzy w sukces, to my również i walczymy; mimo tego, że jest ciężko się przebić, nam się powoli już udaje. Warto dodać, że w skład zespołu jeszcze wchodzi równie zawodowy muzyk Maciej Szlązak oraz moja żona Ania, która podczas koncertów dba o wszystko.

Zadebiutowałeś dobrze przyjętymi autorskimi piosenkami “Przeznaczenie” i “Dla Ciebie nie ma mnie”. Nie ukrywam, że zrobiły one na mnie, i nie tylko, bardzo dobre wrażenie. Są takie … niepowtarzalne. Twój głos trąci czymś niepokojącym, niezdefiniowanym. Powiedz, czy jest to świadomy zabieg, np. coś, czego uczą w szkole dla przyszłych aktorów, czy po prostu masz w sobie to coś (śmiech)?

Nie, nie było w tym żadnego zabiegu, to jest naturalność … Powiem szczerze, kiedy były premiery tych utworów obawiałem się, że się nie przyjmą, a tutaj „Przeznaczenie” wylądowało na 1 miejscu Listy Radio Wybrzeże i było na miejscu 1 przez 16 tygodni … Postanowiliśmy później zrobić drugą wersję „Przeznaczenia” już z nagranymi gitarami … A drugi numer powstał w konsekwencji pierwszego i też bardzo miło został przyjęty.

2013 rok upłynął MixDance pod znakiem średnich i małych festiwali. Czy masz jakiś plan na 2014 rok, czy chcesz podnieść poprzeczkę i wystąpić np. na festiwalu w Ostródzie czy w Kobylnicy? Czy może masz jakieś inne priorytety?

Na pewno ta poprzeczka poszła w górę. Te festiwale i Gale, na których byliśmy, to był tzw. czas na promocję zespołu, pokazywanie się wszędzie, gdzie się da, żeby publiczność nas polubiła, zaakceptowała i zapamiętała … Przypominam, w roku 2013 otrzymaliśmy 3 nagrody jako nowy projekt (2 nagrody publiczności i 1 nagrodę główną). A teraz już mamy zaproszenia na Festiwal w Kobylnicy, wprawdzie nieoficjalnie, ale już są prowadzone rozmowy. Jak będzie z Ostródą, do końca jeszcze nie wiem, bo zaproszenie mieliśmy już w wakacje zeszłego roku od organizatorów … Już wiem, że gramy w koncercie Gwiazd na Festiwalu w Szydłowcu (tam właśnie w 2013 roku zdobyliśmy Nagrodę Publiczności). A poza takimi festiwalami, wiadomo, koncerty indywidualne, o czym mam nadzieję portal Twój będzie czytelników informował.

Z pewnością będziemy informować o koncertach MixDance na naszych łamach (uśmiech). W dorobku MixDance znajduje się kilka półprofesjonalnych teledysków. Czy nie myślałeś, by rzucić wszystko na jedną kartę, wynająć jedno ze znanych studiów filmowych i stworzyć w pełni profesjonalny klip, obsadzić go gromadą pięknych modelek i w ten sposób rozpocząć walkę o najwyższe laury w takich stacjach telewizyjnych, jak choćby w Polo TV, w iTV, w TV.DISCO czy w Power TV?

Myślałem o tym, jestem wokół wspaniałej szkoły filmowej w Łodzi, czyli w otoczeniu młodych ludzi, którzy chcą współpracować przy powstawaniu teledysków. Teledyski do „Wakacji czas” czy „Miłość Twoje imię ma” jak i „Maleńkie szczęście” powstały na tzw. „wariata”, ale pojawiały się i pojawiają się w telewizjach, w iTV, w TV.DISCO czy w Power TV. A co do obrazków, nie jestem zwolennikiem modelek półgołych, roznegliżowanych panienek – już to ktoś robi u nas, tego nie musi być i nie będziemy tego powielać.

Na koniec, co chciałbyś powiedzieć, nierzadko bardzo młodym, gościom naszej strony, a czego nie poruszyłem w poprzednich pytaniach? Jak zamierzasz przekonać ich, że MixDance to jest zespół, na który warto postawić, na który warto wybrać się na koncert?

Koncert to obowiązkowo, trzeba „show” zobaczyć, zobaczyć jak wygląda prawdziwy koncert muzyki tanecznej z grającymi na żywo muzykami, oprawą świetlną, kostiumową oraz pirotechniczną … Tym bardziej, że „Jak się masz kochanie”, utwór, który gramy na koncertach, oczywiście w naszej tanecznej wersji, wszyscy śpiewają i doskonale znają, a już zauważyłem, że nasze utwory autorskie, które grają media, też już są znane i śpiewane i to jest wspaniałe, oby tak dalej. Teraz, właśnie na luty, przygotowaliśmy naszym zdaniem najlepszy nasz kawałek do tej pory, tytuł już zdradzę: „Ty i Ja (Ja i Ty)”. Myślę, że będzie dobry strzał na wiosnę … Krótko mówiąc, zapraszamy na koncerty zespołu MixDance, jak tylko będziemy w Waszej okolicy musicie z nami być. Na pewno zawsze będą pocztówki z autografami, płyty oraz możliwość zrobienia fotek.

Dziękuję bardzo za rozmowę i za poświęcony mi czas i życzę, po takim zaproszeniu chyba już nie muszę, samych sukcesów scenicznych.

Dziękuję, było mi niezmiernie miło. Pozdrawiam wszystkich czytelników Twojego portalu, życzę udanego roku 2014 i do zobaczenia na koncertach.

Źródło: zdjęcie – kulisy koncertu MixDance podczas 22. finału WOŚP, Otwock, 12 stycznia 2014 roku; na zdjęciu od lewej: Krzysztof Podstawka, Piotr Nowak, Zdzisław Kalinowski; http://on.fb.me/1dr7jrP

Przygotował: Mr Coco Jamboo

 

 

Zobacz także:

Udostępnij!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>