Grzegorz PreySING – artysta do wzięcia

idp opiniotworczy
 

Przed ekranami telewizorów czy słysząc w radio czy na YouTube prawie zawsze macie do czynienia z artystami, który są w pewien sposób „oszlifowani”. No wiecie, posiadają jakiś wizerunek sceniczny, a więc charakterystyczny ubiór, dodatki, zachowanie na scenie, a jeszcze lepiej, jak ich muzyka jest w jakiś szczególny sposób rozpoznawalna.

Do tego robi się im ciekawą stronę internetową, sesje zdjęciowe, kręci teledyski, nieraz mówi się, co mają robić czy jakie mają prezentować poglądy.

Czasami jednak słuchacza, w tym i mnie, nachodzi refleksja, skąd biorą się artyści? Pewnie powiecie, że ludzie rodzą się z różnymi talentami, i w zasadzie od dziecka wiedzą, co chcą robić. Jeżeli umieją dobrze śpiewać, komponować, pisać piosenki, umieją się zachować na scenie bądź mają tzw. „parcie na szkło”, to wcześniej czy później odniosą sukces.

Po części to prawda, a po części nie. Jak zwykle w życiu. Czasami rządzi w nim przypadek, czasami dobre układy. Jest i tak, że ciężka praca powoduje, że łatwiej dany człowiek znajduje się w kręgu pozytywnych zbiegów okoliczności. Jest i inaczej, ciężka praca powoduje tylko „garba” i spycha człowieka w otchłań porażki.

Jest jednak taki zawód, który ma na celu ułatwić artyście znalezienie się w kręgu pozytywnych dla niego zbiegów okoliczności. Ten zawód nosi miano „menadżer”.

Jeżeli ktoś jest dobrym menadżerem, potrafi pokierować artystę w stronę sukcesu. Zadba o jego wizerunek sceniczny, wytknie mu jego błędy, zadzwoni tam i ówdzie, pokieruje promocją, nawiąże odpowiednie kontakty, albo skieruję już istniejące kontakty ku danemu artyście. Wtedy on, artysta, muzyk, osoba zazwyczaj o głębszej wrażliwości i niezbyt interesująca się sprawami doczesnymi, wejdzie na właściwe tory „złego” świata, i być może odniesie na nim jakiś sukces.

Już nie będę wchodził w kwestie, co słowo „sukces” oznacza. Czy milion odsłon pod klipem na YouTube, czy zaśpiewanie z własnym idolem, czy sprzedanie określonej liczby płyt, czy wygranie dużego festiwalu, czy pokazanie się w telewizji, cokolwiek.

I teraz kwestia najważniejsza. Skąd się biorą Ci artyści? Odpowiedź – skądkolwiek.

Nagle pojawiają się ni stąd, ni zowąd, wrzucają swoje piosenki na YouTube, piszą do redakcji portali, szukają kontaktów, osób, które mogłyby poprowadzić w tym gąszczu układów, układzików, spraw mniejszych i większych, dużych i małych złośliwości, zazdrości, ale i uznania i podziwu, pozytywnego dopingu, wsparcia i przychylności.

I tak, ni stąd, ni zowąd, pojawił się na moim horyzoncie kolejny artysta. Czy dobry? Sami oceńcie.

Poznajcie Grzegorza PreySINGa. Poznajcie jego niszową twórczość, oceńcie jego utwory.

Jeśli jest dobry, kliknijcie – LUBIĘ TO. Może to zauważy, i zdopinguje się do jeszcze cięższej pracy. Jeśli się Wam nie podoba, zapomnijcie o nim.

Tak to już jest. Wszystko płynie i tylko od Was drodzy Słuchacze zależy, czy w wartkiej rzece różnorodności odnajdziecie swoją wartościową przystań, wyspę Muzyki.

G. PreySING – „To ta laska w mini”:

G. PreySING – „Zdrowie”:

G. PreySING – „Zielony ninja”:

Źródło: http://www.youtube.com/user/grzegorzprey?feature=watch

https://www.facebook.com/grzegorz.preysing
http://www.youtube.com/watch?v=xmOTofqQYIk&list=PLUZccs481R620DRnxZPd5DYIRIV0oel_T

Przygotował: Mr Coco Jamboo

Udostępnij!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>