AFTER PARTY – „Ile razy można kochać”

laboratorium

W dziewiczym wpisie z serii Laboratorium Dźwięku Kapitana Jacka postanowiłem wziąć pod lupę twórczość zespołu After Party. Co mnie osobiście zainteresowało w ich utworach? Na co warto zwrócić uwagę słuchając „Ile razy można kochać”? Przede wszystkim ujęła mnie świetnie przygotowana sekcja rytmiczna. Cóż to takiego, ta sekcja rytmiczna? Samą definicję rytmu musimy w tym artykule pominąć żeby nie robić zamieszania, może wrócimy do niej w przyszłości. To, co powinniśmy wiedzieć, to fakt, że generalnie we współczesnej muzyce rozrywkowej za rytm odpowiada perkusja i bas, czyli jak to się na co dzień mówi „bębny i bas” (chcę zaznaczyć, że od prezentowanych przeze mnie zasad i prawideł zawsze występują liczne wyjątki, jednak nie będę o nich pisał, gdyż wymagałoby to zbędnego odbiegania od meritum sprawy i rozciągałoby teksty do niebotycznych rozmiarów; również w przyszłych artykułach będę opisywał przede wszystkim standardy). I to jest właśnie podstawa sekcji rytmicznej – instrumenty perkusyjne i bas. W muzyce disco i dance obydwa te instrumenty najczęściej generowane są przez syntezatory, stosuje się również automaty perkusyjne.

automat perkusyjny roland TR-808

źródło: wikipedia.org

Na zdjęciu Roland TR-808 – jeden z pierwszych programowalnych automatów perkusyjnych wprowadzony pod koniec lat 80-tych.

Od wielu lat sekcja rytmiczna to fundament każdego przeboju i porządnego kawałka. Pewnie wielu słuchaczy uważa, że najważniejszy jest wokal, chwytliwy refren, czy wypasiona solówka, jednak zastanówcie się: co sprawia, że słysząc niezły utwór ruszamy stopą do rytmu lub też chcemy tańczyć? No właśnie, nie wokal, ani nie solówka, tylko solidny, miarowy rytm perkusji i basu – szybki, wolny, skoczny, ciężki etc. Musimy sobie to powiedzieć jasno, obecnie dobra sekcja rytmiczna to połowa lub więcej niż połowa sukcesu, zwłaszcza w muzyce disco, dance i innych odmianach muzyki tanecznej. Można pokusić się o stwierdzenie, że poziom sekcji rytmicznej jest swego rodzaju papierkiem lakmusowym profesjonalizmu danej grupy, bądź konkretnego nagrania.


Czym powinna się charakteryzować porządna sekcja rytmiczna? Przede wszystkim powinna chodzić jak w zegarku, czyli grać idealnie równo, żaden z instrumentów nie może zwalniać lub przyspieszać. O ile w muzyce elektronicznej, tj. disco, dance i wielu innych, gdzie wykorzystuje się automaty, sprawa jest generalnie prosta, bo zaprogramowana perkusja zagra z niesamowitą dokładnością, o tyle w przypadku żywego człowieka utrzymywanie idealnego tempa jest znacznie trudniejsze. Często młodzi perkusiści do nauki równego grania wykorzystują tzw. metronom, czyli sprzęt, który generuje sygnał dźwiękowy w jednakowych odstępach czasu. Dzięki temu perkusista może grać równo, razem z metronomem. Dla przykładu, jak ważna jest równo grająca sekcja rytmiczna w utworze, przygotowałem dla was trzy próbki prezentujące wersje tego samego motywu muzycznego. W próbce nr 1 wszystkie partie utworu są zagrane idealnie równo, w pozostałych dwóch dokonałem pewnej manipulacji. W próbce nr 2 sekcja rytmiczna będzie grać niedbale w odróżnieniu od instrumentu grającego melodię, w próbce nr 3 nastąpi sytuacja odwrotna.

próbka 1
próbka 2
próbka 3

Wykorzystałem fragment utworu POPCORN muz. Gershon Kingsley

No i które z nagrań brzmi najgorzej? Chyba wszyscy się zgodzą, że najgorzej słucha się próbki nr 2, gdzie sekcja rytmiczna gra jakby była pijana. I oto dowód, że bez mocnej, równej sekcji rytmicznej nie ma dobrej muzyki. Nawet świetny wokal czy solówki nie są w stanie zamaskować nieudolnej sekcji rytmicznej.

Wracając do utworu „Ile razy można kochać” zespołu After Party, czyż nie posiada on bogatej i świetnie nagranej sekcji rytmicznej? Słuchając na dobrym sprzęcie HI-FI lub na wypasionych słuchawkach, mamy wrażenie, że dźwięk bębna basowego zaraz wyskoczy z głośników, a współpracujący z nim bas sprawia, że rytm jest jeszcze bardziej energetyczny. Dynamika i moc, tak trzymać!

Słuchając pierwszy raz „Ile razy można kochać” od razu zwróciłem uwagę na chwytliwy refren, który szybko wpada w ucho i już po 5 minutach można go śpiewać z pamięci. Jak widać powiedzenie, że najbardziej lubimy te piosenki, które już znamy nie zawsze jest prawdziwe. Wokalista i lider zespołu After Party, Patryk, doskonale wie, jak się tworzy hity. Warto zwrócić również uwagę na jego wokal. Wy też macie wrażenie, że śpiewa naturalnie i bez wysiłku? W dobie mnóstwa programów typu „talent show”, gdzie każdy wokalista chce wycisnąć z siebie maksimum i jeszcze więcej, takie cechy wokalu, lżejszego, niewymuszonego, są moim zdaniem coraz bardziej cenne.

Zwróćcie także uwagę na saksofon, który pojawia się przez cały utwór. Wykorzystywany jest raz jako instrument rytmiczny raz jako instrument grający linię melodyczną. Przypomina mi to sytuację z utworu „Ona tańczy dla mnie” zespołu Weekend, gdzie syntetyczna barwa saksofonu przewija się od początku do końca piosenki. Jedno natomiast jest pewne, brzmienie tego instrumentu w utworze „Ile razy można kochać” jest dużo przyjemniejsze. Może to zasługa Patryka Pegzy i jego syntezatorów, a może tej pięknej pani z teledysku? Nie wiadomo…:)

After Party i zdjęcie z kręcenia teledysku pt.: "Ile razy można kochać?"

Źródło: http://www.facebook.com/lAfterParty

Podsumowując, słowa, które możemy przeczytać na fanpage’u After Party: „to zespół który wprowadza świeżość w polskiej muzyce taneczno-clubowej”, zdają się jak najbardziej prawdziwe. Przede wszystkim brzmienie i świetna realizacja nagrań stawiają zespół After Party w czołówce polskiej muzyki tanecznej.

WARTO ZAPAMIĘTAĆ CIEKAWOSTKI

Sekcja rytmiczna to podstawa zespołu, najczęściej składa się z perkusji i gitary basowej.

Metronom to urządzenie służące do dokładnego wyznaczania tempa utworu muzycznego. Obecnie używane są głównie metronomy elektroniczne, ale kiedyś wykorzystywano tylko metronomy mechaniczne.

metronom

Zazwyczaj dąży się do tego, aby automaty perkusyjne jak najbardziej zbliżały się do gry żywego człowieka, a co powiecie na perkusistę, który gra jak maszyna? Oto, Jojo Mayer człowiek, który potrafi zagrać w stylu jungle na klasycznych bębnach!

Niektórzy nie potrzebują nawet prawdziwych instrumentów. Szkoda, że u nas w kraju nie ma takich grajków na ulicy.

Przygotował: Captain Jack

Udostępnij!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>